sobota, 11 stycznia 2014

"Panta rhei"


Już dawno nie pisałam. Przepraszam, że tak dawno mnie tutaj nie było. Dziękuję tym, którzy suszyli mi głowę i dopytywali się dlaczego nic nie piszę. Pisałam. A "to" urodziło się bólach. Pomyślałam, że podzielę się z Wami swoimi filozoficznymi przemyśleniami. To praca zaliczeniowa z filozofii. Nie byłam przekonana co do jej tematu ("Pytanie czterolatka"), ale zmieniłam zdanie. Okazuje się, że nawet najbardziej banalne pytanie może być tematem na poważny wywód. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zachęcić Was do czytania.

Dlaczego jedna woda płynie, a druga „stoi” ?

         Pewnego dnia z takim pytaniem zwrócił się do mnie mój siedmioletni podopieczny podczas powrotu ze szkoły. Był koniec listopada. Po dość gwałtownym ataku zimy przyszła nieoczekiwana odwilż. Woda była wszędzie – z dachów kapało ludziom na głowy, ulicami płynęły brudne strumyczki, a małe kałuże tworzyły się w każdej nierówności chodnika. Zajęta przeskakiwaniem przez te przeszkody, odpowiedziałam mu bez zastanowienia:
- Każda woda gdzieś płynie.
Dopiero siedząc w mieszaniu małego i bezmyślnie wgapiając się w bajkę, którą oglądał, uświadomiłam sobie, jaką palnęłam głupotę. A może nie? Fakt, że woda stoi w jednym miejscu, nie oznacza wcale tego, że nic się z nią nie dzieje. Przeciwnie – wsiąka w glebę, pomiędzy ziarna asfaltu, zmienia stany skupienia, kształt i właściwości chemiczne. Jest żywiołem...
       „Słownik symboli literackich” podaje, że Woda to symbol chaosu, zmienności, niestałości, przeobrażenia, odrodzenia ciała i ducha, zmartwychwstania, płodności, potęgi, oczyszczenia, chrztu, mądrości, prawdy, dobra i zła, cnoty, łaski, zapomnienia, kosmicznego umysłu, magii, kobiecości”.
Postąpiłam krok na przód w tych hydrologiczno – filozoficznych rozważaniach – skoro woda znacząco wchodzi w skład chemiczny wielu żywych organizmów – doszłam do wniosku, że tak naprawdę wszystko podlega bezustannym przemianom. Żadna odkrywcza myśl – powiedzą złośliwi. W istocie. Już w starożytności Heraklit z Efezu opracował koncepcję zmiany, która wyraża się w słynnym powiedzeniu: „Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo”.
Wtedy przypomniałam sobie lekcje fizyki i wykład o układach inercjalnych i nieinercjalnych. Stojąc na powierzchni naszej planety, nie zauważam jej ruchu wokół Słońca ani tego, jak obraca się wokół własnej osi. Może woda tak naprawdę się nie porusza? Może to tylko Ziemia? Może to wszystko to tylko złudzenie? O tym też już mówili filozofowie. Już w czasach starożytnych Zenon z Elei głosił, że ruch jest złudzeniem. XVIII-wieczny szkocki filozof i historyk David Hume twierdził, że to, co widzimy jest zbiorem poszczególnych elementów i idei, które nasz umysł łączy nieświadomie. Dlatego o procesie widzenia możemy mówić jak o zjawisku pozornym.
          Takie rozważania, wywołane jednym niewinnym pytaniem małego człowieka, towarzyszyły mi podczas powrotu do domu. Rzeczywistość dopadła mnie jednak przy wejściu na moją uliczkę – poczułam, że mam mokrą skarpetkę. Woda wpłynęła mi do buta i nie było to żadne złudzenie. A jednak płynie, pomyślałam.