sobota, 31 sierpnia 2013

Ladies night vol.2

Zmieniamy nieco klimat. Dziś DJ Unpredictable proponuje pobujać się w rytmie tej piosenki . Bring it on, babe! Jedziemy! Tytuł posta jest oczywiście tytułem piosenki Kool & The Gang. Jakoś wolę wersję w wykonaniu girlsbandu Attomic Kitten. Skąd się wziął? Odpowiedź znajdziecie niżej oraz na blogu mojej Zielonej przyjaciółki .
   
Dziś znów nie będzie smęcenia. Dziwne, nieprawdaż? Chyba powinnam zmienić szablon bloga na jakiś różowy. Przemiana się dokonuje... Kilka dni temu śniło mi się, że tańczę. Wirowałam na szklanym parkiecie w jakimś białym gieźle i było mi miło, lekko... Byłam sama, a pod taflą szkła rosła łąka w pełnym rozkwicie. Kwiaty kołysały się w rytm muzyki, którą wygrywały świerszcze... Chyba czas pożegnać się z oglądaniem "Pszczółki Mai"... 
Dwa dni później Zielona zaproponowała wyprawę do klubu. I niech mi teraz ktoś powie, że sny nie bywają prorocze. Klub nie był wprawdzie łąką, a płytki stanowiące parkiet wcale nie były szklane. Świerszcze, w liczbie sztuk: dwa, to dwóch uroczych DJ-ów. Jeden ogolony na łyso, a drugi włosy już miał ( świetle kul dyskotekowych wyglądały na czarne). Z muzyką produkowaną przez te dwa koniki było już gorzej. Żadne tam przyjemne cykanie. No chyba, że nazwiemy tak urocze umc-umc i remixy znanych przebojów. Biała szmata jakoś nie pasuje do tego obrazka dlatego poszłam za ciosem i postanowiłam zrzucić z siebie czarne szmaty (zdecydowałam się na fiolet w ciapki. Postęp, prawda?), zmyć mentalny emo make-up ( i zastąpić go eyelinerem w realu), wygiąć usta w uśmiechu ( o dziwo, nie był sztuczny!) i ruszyć na tańce (aż chce mi się śpiewać za kabaretem Ani Mru Mru : "Let's go. Na tańce go, go, go!").

Taa, ponarzekałam sobie trochę. Ale to wcale nie oznacza tego, że źle się bawiłam. Wręcz przeciwnie. Już zapomniałam ile przyjemności daje taniec i obserwacja ludzi. A wierzcie mi, było kogo obserwować... Ale o tym czytajcie już u Zielonej - zachęcam, bo warto :D


bułgarski Sex on the Beach :D
 Mam niespodziankę dla tych, którzy jeszcze czytają te moje wypociny. Wspominałam Wam, że piszę bajkę na konkurs. Niestety zdąrzyłam jej napisać w terminie, ale to nie powstrzyma mnie od skończenia i opublikowania jej tutaj. Dla Was, drodzy Czytelnicy, przedpremierowo fragmencik. Enjoy!
Dodam jeszcze, że bohaterem bajki jest słowik Dziobek - samotny mały, szary ptaszek wychowany przez Sójkę. Pewnego dnia Dziobek opuszcza swoje rodzinne gniazdo i rusza poznawać świat.

                                                             "Dziobek"

     W Lesie panował zgiełk i hałas jak na tym dziwnym szarym pasie, po którym poruszali się dwunożni w swoich kolorowych, blaszanych klatkach. Tego roku Pani Wiosna przybyła wcześniej niż planowała. Jej przyjaciele – Bracia Ciepłe Wiatry przegnali Zimę zanim ta zdążyła się na dobre zadomowić na Łące, pokryć Staw jej ulubionym lodowym dywanem i przyozdobić Bukowe Siostry szronowymi koralami. Niezadowolona Zima odeszła więc do swojego Pałacu na Biegunie Północnym, by tam w spokoju zaplanować kolejną wyprawę do Lasu, na Łąkę i nad Staw.
Pani Wiosna stąpała lekko po Łące, a pod jej stopami zakwitały kaczeńce, stokrotki i inne wiosenne kwiaty. Jej przybycie do Lasu ogłosiło pohukiwanie Sów i radosny świergot Wróbli. Wiewiórki wyleciały ze swych domków w konarach drzew i machały Wiośnie przyjaźnie swoimi rudymi kitkami. Jedynie Sójka siedziała na kamieniu i cicho płakała. Dla niej nadejście Wiosny oznaczało samotność aż do przybycia strojnej Jesiennej Damy. Sójka marzyła o towarzystwie, ale nikt w Lesie nie chciał się z nią zaprzyjaźnić. Wszyscy uważali, że jest nieprzyjemna i wszędzie się spóźnia. Nieraz słyszała jak Ślimak poganiał swojego syna: „No, pospiesz się! Wybierasz się po te liście jak sójka za morze”. Nie wiedziała jak to rozumieć. Nie wiedziała, co oznacza słowo „morze”. Nie wiedziała, czy to daleko, czy blisko.
- Dlaczego jesteś smutna, Sójko? - usłyszała łagodny głos Wiosny.
- Bo jestem samotna – odpowiedziała Sójka i zrobiła smutną minę. - Kiedy przychodzisz, wszystkie zwierzęta w Lesie znajdują sobie przyjaciół i zakładają rodziny. Tylko ja nie mam nikogo. Proszę cię Wiosno, pomóż mi.
- Dobrze, Sójko. Obserwuję cię każdego roku i nie mogę już patrzeć na twój smutek. Podaruję ci jedno jajko – czarne oczka Sójki zamigotały od powstrzymywanych łez szczęścia. Już otworzyła dzióbek, żeby coś powiedzieć, ale Wiosna ją powstrzymała. - Poczekaj, moja kochana. Zanim mi podziękujesz, musisz mi obiecać, że wychowasz to pisklę jak swoje dziecko i nigdy nie powiesz mu, że to nie ty jesteś jego prawdziwą matką.
- Obiecuję – powiedziała Sójka.

3 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się początek bajki;) Oczywiście czekam na więcej (i będę Ci uporczywie przypominać, że masz skończyć ten tekst).

    Różowy szablon? Nie polecam;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam babskie wyjścia i "obczajanie" ludzi z drinkiem w ręku :-D Ach <3

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do udziału w konkursie na moim blogu! Liczba zgłoszeń jest malutka, czasu już niedużo, zatem szansa na zgarnięcie zestawu kosmetyków ogromna :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Heh :D Wariatka ;P Oczywiście, że było fajnie :] W końcu miałyśmy udaną ekipę ;P. A uśmiech na twarzy jest najbardziej mile widziany :D Fajnie, że wrzuciłaś bajkę o Dziobku ;) ;]

    OdpowiedzUsuń

Jeśli podobają się Wam moje teksty - piszcie, jeśli nie, również piszcie. Zachęcam do czytania i wyrażania opinii! Za każdy komentarz dziękuję i obiecuję odwiedzić bloga jego nadawcy!