poniedziałek, 5 sierpnia 2013

"Brave"


Dusiliście się kiedyś? Biegliście kiedyś bez tchu ścieżką wysadzaną kamolami i korzeniami, tylko po to, by dotrzeć na miejsce, z którego wystartowalicie?


Ja tak... Marzenia tłamsiły mnie zamiast uskrzydlać. Ambicje przytłaczały. Cel, który przecież ma życie każdego z nas, ukrył się za grubo tkaną zasłoną. Jak leniwa rzeka płynęłam swoim korytem, nie zastanawiając się nad tym dlaczego płynę. Zanieczyszczały mnie moje własne myśli. Później spadły deszcze. Żal, pretensje, gniew, smutek i rozczrowanie posypały się na mnie gradem. Uderzyły z siłą wielu piorunów. Nie lubię burz... Na szczęście są obok ludzie, którzy mnie powstrzymać zanim zniszczę ostatnią tamę. Wczorajszy wieczór był przełomowy. Stojąc na moście i patrząc na spokojną rzekę pode mną, poczułam spokój. Dawno nie doznałam takiego uczucia.


Emocje kłębiły się w mojej duszy, chwytając za gardło. Wzruszenie, wdzięczność, uczuje błogiego spokoju i radości wyciskały mi łzy z oczu. Miałam ochotę tańczyć i skakać. Z pewnością zrobiłabym to(osoby, które mnie znają, wiedzą, że byłabym do tego zdolna), gdyby nie pewnien natrętnie miły pan, który zakłąciół moją samotność i uparł się pójść kawałek ze mną... Musiałam przerwać kontemplacje widoku i zacząć się poruszać. Szybko...
Później poddałam się prędkości, wiatrowi we włosach i wsłuchana w odgłosy nocy i cicho szumiącą muzykę, zmierzalam do domu. Daleko od ulicznych świateł i od szumu przejeżdżających samochodów, dałam się uwieść urokowi nocy. Stałam na wąskiej alejce oświetlonej marną żarówką i patrzyłam na rozgwieżdżone niebo - nocny płaszcz Matki Ziemii wysadzany diamentami. I postanowiłam, że błahe problemy już nigdy nie zmącą tego spokoju, który mam w sobie. Od tej chwli postanowiłam być odważna, nie uciekać. Świadomie podejmować decyzje i kończyć wszystko, czego się podejmę.
Dlatego wróciłam tutaj. Od wczoraj systematycznie wgryzam się w betonowe ściany mojego więzienia i zaczynam prison break.






Witam Was po długiej przerwie! Przygotowuję teraz bajkę edukacyjną na konkurs. Mam nadzieję, że już niedługo pojawi się tutaj i na drugim blogu, który będę zmuszona założyć na potrzeby konkursu. Kończę też swoje stare opowiadanie. Trzymajcie za mnie kciuki! Bądźcie odważni!
Zdjęcie oczywiście nie przedstawia rozgwieżdżonego nieba. To lampiony. Fotka mojego autorstwa.


1 komentarz:

  1. Cieszę się z nowego tekstu;) Dobrze wiedzieć, jak naprawdę wygląda okolica o której tutaj wspominasz...niesamowite miejsce na spacery;) W takim otoczeniu naprawdę dobrze się myśli...
    Nieco bardziej optymistycznie niż ostatnio, to dobrze.
    Lampiony to wprawdzie nie rozgwieżdżone niebo, ale też dobrze się kojarzą ("And at last I see the light..." *nutki*)
    Czekam na bajkę i na dokończone opowiadanie. I muszę wreszcie wygrzebać Twoje stare teksty!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli podobają się Wam moje teksty - piszcie, jeśli nie, również piszcie. Zachęcam do czytania i wyrażania opinii! Za każdy komentarz dziękuję i obiecuję odwiedzić bloga jego nadawcy!